niedziela, 18 maja 2014

Rozdział drugi - Wbijamy do nich ?

Leon
Wybiegłem z firmy jak najszybciej. Nie zdążyłem jej zatrzymać, bo Violetta już odjeżdżała.
- Cholera. - mruknąłem pod nosem. Zawiedziony wróciłem do firmy. Dosłownie błagałem na kolanach Ludmiłe o podanie mi adresu zamieszkania Violetty. Lecz ta była nie uległa. W kółko powtarzała:
- Jeśli Violetta się zgodzi, to  wtedy podam. Tak to nawet armata mnie nie przekonasz. Zawiedziony wróciłem do domu. Tam obmyślałem plan zdobycia Castillo.

Violetta
Po kilku minutach jazdy, w końcu znalazłam się pod moją posesją. Pilotem otworzyłam bramę i po chwili wjechałam. Wzięłam torebkę, wysiadłam z auta i zamknęłam drzwi. Powędrowałam po drzwi od domu i je  otworzyłam, za pomocą kluczy. Od razu poszłam na górę do sypialni. tam położyłam się na łóżku i zasnęłam. Obudził mnie sms mojego telefonu. Spojrzałam na treść wiadomości od Ludmiły:
      Wstajemy Kochana ;* 
      Przebieramy się i kierujemy prosto do kawiarni. 
      Czekamy na ciebie ;*

Westchnęłam po czym zwlokłam swoje ciało z łóżka i skierowałam się do łazienki. Tam wzięłam szybki prysznic na pobutke. Owinęłam się fioletowy ręcznikiem i skierowałam się do garderoby. Wybrałam odpowiedni strój. Ułożyłam jeszcze włosy, i poprawiłam makijaż. Wzięłam moją torebkę i klucze. Zeszłam na dół. Wychodząc z domu, zamknęłam go na klucz. Skierowałam się do samochodu. Po kilku minutach byłam już na miejscu. Przed wejściem wzięłam głęboki wdech i odważyłam się wejść. Rozglądnęłam się po restauracji. Zauważyłam jak z stolika, Ludmiła mi macha. Uśmiechnęłam się po czym, zaczęłam kierować się do wymierzonego celu.
- Violu. - rzuciła się na mnie z uśmiechem, odwzajemniłam uścisk.
- Violu poznaj proszę: Franceskę, Natalię, Camilę. - przywitałam się z nowo poznanymi dziewczynami uściskiem, po  czym usiadłam pomiędzy Natalią, a Ludmiłą.
- No to Violu może opowiesz nam troszkę osobie? - zapytała czarnowłosa.
- Okey. Tak więc nazywam się Violetta Castillo. Moja pasją jest muzyka. Lubię bawić się w tancerkę, - zaśmiałyśmy się wszystkie. - Mam 22 lata. Moją mamą jest Esmeralda Saramego...
- Ta Esmeralda Saramego !? - krzyknęły wszystkie trzy.
- Tak.
- Żartujesz. - zapytała rudowłosa.
- Nie...

Leon
Wybraliśmy się z kolegami: Fede, Maxi, Marco do kawiarni. Rozmawialiśmy, i żartowaliśmy sobie. W pewnym momencie zauważyłem Ludmiłe, a co najlepsze, że koło niej była Violetta.
- Chłopaki, patrzcie. - wskazałem na stolik dziewczyn.
- Ej. Wbijamy do nich?  - zaproponował Maxi
- Wiecie co, nie mam zamiaru plotkować o sukienkach, kosmetykach, czy tam spódnicach. - stwierdził Marco.
- Ja też. jakoś nigdy nie mogę rozróżnić spódnic od sukienek. - zaśmiał się Fede.
- A kto by umiał. - zauważyłem.
- Dziewczyny. - powiedzieliśmy na równo, po czym popadliśmy w śmiech.

Violetta
Bardzo miło mi się rozmawiało z dziewczynami. Cieszę się, że jednak tutaj przyszłam. Teraz zapewne oglądałabym jakiś nudny film, a tak to przy najmniej się trochę rozerwałam.
- Violu. - powiedziała Natalia.
- Tak.
- Pewien chłopak z pod ściany ci się ciągle przygląda.
- Za nią ciągle się jacyś faceci oglądają. - stwierdziła Ludmiła.
- Ale ten... no wprost wzroku od ciebie nie może oderwać. - dodała Cami.
- Przestańcie. Jestem pewna, że nie patrzy tylko na mnie.
- Tak, na pewno na Ludmiłę i jej obcisłą sukienkę. - zaśmiała się Fran.
- Ej! - oburzyła się blądynka.
- No co... To prawda. - dodałam.
- Mniejsza o to, spójrz. - powiedziała Nati.
- Ale gdzie? - zapytałam.
- Spójrz na niego, a zobaczysz, że mam rację. - aby w końcu dały mi spokój spojrzałam w tamtą stronę. Faktycznie jakiś chłopak patrzył się na mnie. A co mnie zdziwiło, że był nim nie kto inny jak.... Leon