*Fede*
Hej stary. Ta twoja blondi znowu nie chce mnie wpuścić.
Przyjdź na recepcje.
*Do Fede*
Ile razy mam ci mówić, że ona nie jest moja ?!
Zaraz będę.
*Fede*
Ale próbowałeś ją poderwać, to prawie to samo.
I nie wlecz się tak!
*Do Fede*
Pasquarelli prawie robi dużą różnice. Już idę.
Chłopak wsiadł w windę, po czym wcisnął przycisk ,,0". Już po chwili znalazł się na parterze. Kierował się w stronę holu z recepcją.
- Siemka. - przywitał się przy czym gestem ręki pokazał ,,hej".
- No w końcu!! Ona mnie tu zaraz wykończy!!! - skarżył się Federico.
- Weź stąd tego debila, bo zaraz przez niego oszaleje!! - krzyczała dziewczyna.
- A może by tak cześć Leon jak tam u ciebie. Co tam po imprezie?
- Weź Verdas mnie nie denerwuj! - mówiła przez zaciśnięte zęby Ludmiła, bo właśnie tak nazywała się recepcjonistka. Z windy wyszła właśnie Violetta trzymała w rękach kartki i książkę , Leon gdy ją zobaczył od razu zaniemówił. Nie mógł od niej oderwać wzroku.
- Ej. Co ona tu robi? - zapytał się Leon nadal patrząc się na szatynkę.
- Aaaaa chodzi Ci o Violettę. Jej mama jest właścicielem tej firmy. Violetta przychodzi niekiedy jej pomagać. A co podoba Ci się? - spytała się blondynka.
- Coo? Nieee. Po prostu, wpadłem na nią gdy miałem trening i to tyle.
- Ta jasne. - odpowiedziała z ironią.
- Ej! Leon mam do ciebie sprawę. - odciągnął szatyna na bok.
- Jaką?
- Zakład.
- Dajesz.
- Masz za zadanie poderwać córkę Esmeraldy, rozkochać ją w sobie.
- Co będę z tego miał. - zapytał z uśmiechem.
- Jak wygrasz to kupię Ci czerwonego LEXUS'a RC , a jak przegrasz to... umówisz mnie z twoją koleżanką modelką.
- Z Victorią ?
- Tak. - odpowiedział Fede dumnie.
- Stoi ! - podali sobie ręce na rozpoczęcie zakładu.
- A co po zakładzie ? - pytał się Verdas. - Przecież ona będzie myślała, że to na serio.
- Powiedz, że ten związek nie ma sensu i z nią zerwij. Proste.
~*~
Violetta podeszła do recepcji.
- Hej Lu. - Blondynka odwróciła się do dziewczyny.
- Cześć Violu. I co po pracy ?
- Tak nareszcie. A ty.
- Ja jeszcze muszę zostać, ale jak skończę to może wybierzemy się razem do kawiarni poznasz moich przyjaciół co?
- No nie wiem. - Violetta zaczęła bawić się swoimi kluczami.
- Nooo proszęęęę zgódź się.
- Niech ci będzie.
- Dzięki, dzięki,dzięki!!!! To za dwie godziny w kawiarni Cost'a okey?
- Dobrze. Powiedz mamie, że wzięłam samochód i pojechałam do domu. Jestem zmęczona.
- Dobrze. Na pewno nie będzie na ciebie zła. Idź się połóż.
- Dziękuję. Niech pojedzie z Anabel. Pa.
- Pa.
~*~
Leon widząc, że dziewczyna wychodzi z firmy, szybko za nią pobiegł...
- Siemka. - przywitał się przy czym gestem ręki pokazał ,,hej".
- No w końcu!! Ona mnie tu zaraz wykończy!!! - skarżył się Federico.
- Weź stąd tego debila, bo zaraz przez niego oszaleje!! - krzyczała dziewczyna.
- A może by tak cześć Leon jak tam u ciebie. Co tam po imprezie?
- Weź Verdas mnie nie denerwuj! - mówiła przez zaciśnięte zęby Ludmiła, bo właśnie tak nazywała się recepcjonistka. Z windy wyszła właśnie Violetta trzymała w rękach kartki i książkę , Leon gdy ją zobaczył od razu zaniemówił. Nie mógł od niej oderwać wzroku.
- Ej. Co ona tu robi? - zapytał się Leon nadal patrząc się na szatynkę.
- Aaaaa chodzi Ci o Violettę. Jej mama jest właścicielem tej firmy. Violetta przychodzi niekiedy jej pomagać. A co podoba Ci się? - spytała się blondynka.
- Coo? Nieee. Po prostu, wpadłem na nią gdy miałem trening i to tyle.
- Ta jasne. - odpowiedziała z ironią.
- Ej! Leon mam do ciebie sprawę. - odciągnął szatyna na bok.
- Jaką?
- Zakład.
- Dajesz.
- Masz za zadanie poderwać córkę Esmeraldy, rozkochać ją w sobie.
- Co będę z tego miał. - zapytał z uśmiechem.
- Jak wygrasz to kupię Ci czerwonego LEXUS'a RC , a jak przegrasz to... umówisz mnie z twoją koleżanką modelką.
- Z Victorią ?
- Tak. - odpowiedział Fede dumnie.
- Stoi ! - podali sobie ręce na rozpoczęcie zakładu.
- A co po zakładzie ? - pytał się Verdas. - Przecież ona będzie myślała, że to na serio.
- Powiedz, że ten związek nie ma sensu i z nią zerwij. Proste.
~*~
Violetta podeszła do recepcji.
- Hej Lu. - Blondynka odwróciła się do dziewczyny.
- Cześć Violu. I co po pracy ?
- Tak nareszcie. A ty.
- Ja jeszcze muszę zostać, ale jak skończę to może wybierzemy się razem do kawiarni poznasz moich przyjaciół co?
- No nie wiem. - Violetta zaczęła bawić się swoimi kluczami.
- Nooo proszęęęę zgódź się.
- Niech ci będzie.
- Dzięki, dzięki,dzięki!!!! To za dwie godziny w kawiarni Cost'a okey?
- Dobrze. Powiedz mamie, że wzięłam samochód i pojechałam do domu. Jestem zmęczona.
- Dobrze. Na pewno nie będzie na ciebie zła. Idź się połóż.
- Dziękuję. Niech pojedzie z Anabel. Pa.
- Pa.
~*~
Leon widząc, że dziewczyna wychodzi z firmy, szybko za nią pobiegł...
~*~
O to rozdział 2...
Przepraszam, że tak późno, ale
nie chciałam spędzać świąt przed komputerem...
Na napisach, nw kiedy dodam rozdział...
Czekam na wasze opinie
O to rozdział 2...
Przepraszam, że tak późno, ale
nie chciałam spędzać świąt przed komputerem...
Na napisach, nw kiedy dodam rozdział...
Czekam na wasze opinie
Oooooo Leosiowi ktoś wpadł w oczko <3 :D
OdpowiedzUsuńslodkie ^_^ hehe Fede chce z modelka a nie z LU :3 :O SZOK :D
<33
UsuńKiedy next ?
OdpowiedzUsuńSwietny <3
Czasami trudno mi odpowiedzieć na takie pytanie bo nie lubie rzucać słów na wiatr :(
Usuń